_________________________________________________

 

Uruchomiliśmy zbiórkę - wesprzyj Stowarzyszenie finansowo

 


UWAGA!

ZMIANA TERMINÓW DYŻURÓW

 

zobacz szczegóły


Zgodnie ze Statutem Stowarzyszenia: z pomocy Stowarzyszenia w zakresie objętym działalnością statutową Stowarzyszenia korzystać mogą członkowie (w tym kandydaci i honorowi) nie będący zawieszonymi w prawach członka.


Aby zostać członkiem Kandydatem należy opłacić wpisowe (100 zł) i składkę kandydacką z góry na 3 miesiące (3x20 zł) - w sumie 160 zł

 

Kandydatem jest się do 6 miesiąca i w tym czasie składka wynosi 20 zł. Od 7. miesiąca składka członkowska, to 10 zł miesięcznie

szczegóły znajdziesz w STATUCIE


Osoby zainteresowane uzyskaniem wsparcia SLSOPO,
jak i oferujące swoje doświadczenie i pomoc
zapraszamy na dyżur w godzinach otwarcia biura

 

 

Daddy

Długo się zbierałam do tematu. Rodzicielstwo to nie tylko matki, ale również ojcowie. Jedna osoba nigdy nie zastąpi drugiej, nie zamieni jej na lepszy model. Omijam tu wszelkie patologie ojców i matek. Spójrzmy na dziecko, na to czego mu potrzeba. Kobieta zwykła uczyć miłości, emocji, tego co w związku, w rodzinie jest ważne, tego co scala. Ojciec? Pokazuje rozwiązania, odrzuca hormonalne domieszki, stoi twardo na ziemi i trzyma, by nigdy nie upadło. Co się staje, kiedy któregoś z nich brak, bo jednej stronie się coś pomieszało? Niszczymy dziecko, które nie ma innego wyboru, jak przyzwyczaić się, zaakceptować lub nie.
 

 
Początek zawsze jest piękny. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy za rok, dwa dojdzie do rozstania. Ale zawsze w myśli, patrząc na to dziecko, każda matka powinna mieć piękne chwile. Przecież nie rozłożyła nóg do stosunku żądając kategorycznie zapłodnienia. Na pewno było to miłe, przyjemne, pozytywne. Kiedy etap RAZEM się skończył, postanowiła zagrać dzieckiem. Bo kilku miesięczny malec nic nie powie. Nie można tu nawet stwierdzić wpływu na psychikę – jest zbyt małe.
 
Kiedy rozmawiam z samotnymi matkami i poruszam ten temat, pytam o dziecko. Pierwszym wyrazem po zapytaniu są ALIMENTY. Nie radość dziecka, nowe słowa, zabawki. Alimenty i to, że ojciec ma płacić więcej i więcej. Bo leki, pampersy, mieszkanie... Nie pójdzie do pracy, bo nie może z tytułu opieki nad dzieckiem. Nie odda do żłobka bo nie ma za co. Nie odda ojcu...bo nie. WŁAŚCICIELKI nie matki, które przywłaszczyły sobie istotę. One nosiły, one urodziły, będzie więc jej i tylko jej. Kiedy istotna się popsuje, narzekają znów na braki. Nie ma za co leczyć. Wtedy pojawia się on, ojciec. Który doskonale radzi sobie w pogodzeniu pracy, ojcostwa, hobby i innych elementów życia.
 
Sądy nie uznają prawa ojców. Nie ma piersi – więc nie wykarmi. Ma penisa – może skrzywdzić. Ma więcej siły – na bank będzie bić. Rasistowskie i dyskryminujące podejście odcisnęło się na wielu Ojcach. A matka? Mimo obowiązku opieki nad dzieckiem zostawia je u kogokolwiek i wychodzi. Krzyczy, wrzeszczy, wyzywa – nie radzi sobie psychicznie, więc celuje w dziecko. To sąd traktuje jako depresję, szok poporodowy. Kiedy matka prawie udusi lub udusi dziecko, kiedy wymierzy mu policzek, kiedy zapomni nakarmić, kiedy zostawi zasrane, płaczące dziecko samo w domu...to zawsze jest szok.
 
Siedzę na forach, grupach, stronach. Właścicielki są perfidne do granic. Nie są w stanie zapewnić dziecku nawet miłości, ponieważ wszystko to zasłania niechęć i nienawiść do ojca. Dziecko nie zna czułości, nie zna pocałunku, nie zna głaskania. Zaczyna się izolacja. Wymówki. Ojciec jak wierny żołnierz czuwa, trzyma wartę przed drzwiami mieszkania, mając nadzieję, że w końcu zobaczy swoje upragnione dziecko. W akcie łaski dostaje 10minut, kiedy ta musi iść po lakier do paznokci lub na chwilę do koleżanki.
 
Dziecko zaczyna się upominać, zaczynają się kłamstwa. Zniechęcanie do ojca, mówienie, że nie kocha, nie chce, nie ma go. Kiedy on ciągle stoi za drzwiami! Odzywają się tylko po to, by przypomnieć o dożywotnim kredycie na dziecko.
 
Fakt...Faceci są trudni, są dziwni. Czasem nie umieją kochać kobiet lub nie chcą. Ale dziecko zawsze będzie dla nich na pierwszym miejscu. Dadzą się za nie pokroić. To krew z ich krwi, to ich wielka miłość, to ich łzy rozpaczy do których czasem nie umieją się przyznać.
 
Bo ojciec kocha sercem, umysłem, ciepłem, przywiązaniem...kiedy matka w tym czasie po raz setny odświeża swoje konto bankowe.
 
Autor:
Joanna Łysikowska