_________________________________________________

 

Uruchomiliśmy zbiórkę - wesprzyj Stowarzyszenie finansowo

 


UWAGA!

w dniach 1 i 3 maja

zapraszamy na dyżury w innych terminach

zobacz szczegóły


Zgodnie ze Statutem Stowarzyszenia: z pomocy Stowarzyszenia w zakresie objętym działalnością statutową Stowarzyszenia korzystać mogą członkowie (w tym kandydaci i honorowi) nie będący zawieszonymi w prawach członka.


Aby zostać członkiem Kandydatem należy opłacić wpisowe (100 zł) i składkę kandydacką z góry na 3 miesiące (3x20 zł) - w sumie 160 zł

 

Kandydatem jest się do 6 miesiąca i w tym czasie składka wynosi 20 zł. Od 7. miesiąca składka członkowska, to 10 zł miesięcznie

szczegóły znajdziesz w STATUCIE


Osoby zainteresowane uzyskaniem wsparcia SLSOPO,
jak i oferujące swoje doświadczenie i pomoc
zapraszamy na dyżur w godzinach otwarcia biura

 

 

Walka z wiatrakami

Beznadziejna walka ojców w polskich sądach rodzinnych o prawo do wychowywania własnych dzieci trwa nadal. Pomimo szeroko zakrojonych akcji społecznych, nagłaśnianiu przypadków skrajnej niekompetencji i stronniczości orzeczeń sądowych, pomimo wyraźnego wskazywania głupoty i krzywdzącego charakteru opinii RODK-ów, pomimo rzeczowych wypowiedzi wielu autorytetów w dziedzinie prawa wskazujących na patologie polskiego sądownictwa rodzinnego – niewiele zmienia się na lepsze. Trwa walka z wiatrakami...

Trudno o odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje. Warto jednak po raz kolejny zabrać głos w tej sprawie i ponownie obnażać zakłamany system orzecznictwa, opiniowania, niekompetencji i arogancji władzy sądów rodzinnych wraz z całym aparatem zbędnej biurokracji ukierunkowanej na wyrządzanie krzywdy społeczeństwu. Warto o tym mówić także dlatego, że coraz liczniejsze i znaczące media nagłaśniają kolejne przypadki niewiarygodnej wręcz buty, bezduszności i krótkowzroczności orzeczeń sądowych w sprawach dotyczących kontaktów ojców z własnymi dziećmi.

Trzeba także spojrzeć na zachodzące zmiany w mentalności i zachowaniach polskiego społeczeństwa. Aktywność mediów oraz nieograniczony dostęp do informacji powoduje wysoki stopień świadomości w kwestiach związanych z rozwodami i orzecznictwem sądów rodzinnych. Coraz mniejsza popularność zawierania małżeństw jest, spośród innych przyczyn, pochodną patologii zachodzących na salach sądowych podczas rozwodów i walki o własne dzieci. Młodzi ludzie już na starcie swojego życia wiedzą co ich może spotkać w przypadku niepowodzenia własnego małżeństwa. W takim kontekście lepiej i bezpieczniej żyć w związku nieformalnym – przynajmniej łatwiej będzie się rozstać „jak by co” i mniej pieniędzy straci się na adwokatów... Zastanawiającymi muszą być przypadki skutecznej zmiany decyzji na resztę życia potencjalnych małżonków kiedy decydują się oni być z sobą bez ślubu, a podstawą takiej decyzji są znane im historie własnych kolegów i koleżanek, których dotychczasowe życie sądy rodzinne zamieniły po rozwodzie w piekło...

Wysoka świadomość karykaturalnego wymiaru polskiego sądownictwa jest skutecznym narzędziem na użytek cynicznych i wyrafinowanych matek. Wiedzą one dokładnie jak zemścić się na ojcu własnych dzieci, jak odebrać mu nie tylko prawa do własnych dzieci, ale i chęć do życia w ogóle. Wiedzą, że w sądach można bezkarnie łgać, oczerniać i pomawiać, a jedną z najskuteczniejszych metod jest oskarżenie o molestowanie seksualne i przemoc wobec dziecka. Wiedzą, że weryfikowalność takich oskarżeń jest praktycznie żadna, zaś konsekwencji prawnych za fałszywe oskarżenie nie poniosą poza tylko tą, że pomówienie skończy się umorzeniem postępowania z powodu braku dowodów. Za naradą koleżanek „z przeszłością” oraz 'profesjonalną' poradą cynicznych adwokatów, wiedzą jak wyłudzać wysokie alimenty, które rzekomo mają zaspokajać abstrakcyjne „usprawiedliwione potrzeby dziecka”, a co należy rozumieć jako całkiem konkretne i nieograniczone potrzeby zaspokajania własnych zachcianek i rujnowanie życia byłym mężom i partnerom. Praktyka działalności Stowarzyszenia pokazuje setki takich przypadków. Dziecko w takiej perspektywie jest niczym innym ponad to, że służy jedynie jako argument i narzędzie w walce pozbawionej jakichkolwiek skrupułów czy też litości. Liczy się osiągnięcie zamierzonego celu w myśl zasady: „po trupach do celu”.

Konsekwencje istniejącego stanu rzeczy są wielorakie i daleko idące. Duża część polskiego społeczeństwa nie wierzy w ogóle w rzetelność i bezstronność sądów a skrzywdzeni ojcowie coraz głośniej komunikują o drodze przez piekło jaką jest walka o przysługujące prawa do własnych dzieci. Fatalna ocena pracy sądów rodzinnych, RODK-ów oraz innych instytucji tego typu implikuje nie tylko wysokie niezadowolenie społeczne ale także upadek prestiżu takich zawodów jak sędzia, adwokat, psycholog. Droga przez mękę polegająca na gromadzeniu setek, a nawet tysięcy dowodów, opinii, opracowań i zeznań świadków pokazujących ponad wszelką wątpliwość kompetencje ojca i jego miłość do dziecka, kończy się prawie zawsze tym samym – krzywdzącym wyrokiem oddzielającym dziecko od ojca na wiele lat, a czasem na resztę życia. Przypadki takie stawiają pod wielkim znakiem zapytania zasadność działalności sądów rodzinnych, nakazują powątpiewać w sens istnienia RODK-ów oraz innych instytucji zajmujących się oceną czy też pomocą świadczonym rodzinom. Skoro państwowe struktury i instytucje powołane do stanowienia prawa działają koślawie i nieudolnie oraz z brakiem poszanowania prawa, skoro sędziowie i adwokaci zabijający relacje rodzinne swoim koślawym działaniem nie ponoszą za to żadnych konsekwencji to oznacza to, że Polska jest krajem w którym narastać będzie anarchia – zgodnie z definicją słownikową: „rozkład lub niedowład struktur lub instytucji państwa”.

Niestety ponury to obraz. Obraz polskiego orzecznictwa, wyrządzanych krzywd, bezkarności sprawców. Wiatraki kręcą się dalej...