_________________________________________________

 

Uruchomiliśmy zbiórkę - wesprzyj Stowarzyszenie finansowo

 



Zgodnie ze Statutem Stowarzyszenia: z pomocy Stowarzyszenia w zakresie objętym działalnością statutową Stowarzyszenia korzystać mogą członkowie (w tym kandydaci i honorowi) nie będący zawieszonymi w prawach członka.


Aby zostać członkiem Kandydatem należy opłacić wpisowe (100 zł) i składkę kandydacką z góry na 3 miesiące (3x20 zł) - w sumie 160 zł

 

Kandydatem jest się do 6 miesiąca i w tym czasie składka wynosi 20 zł. Od 7. miesiąca składka członkowska, to 10 zł miesięcznie

szczegóły znajdziesz w STATUCIE


Osoby zainteresowane uzyskaniem wsparcia SLSOPO,
jak i oferujące swoje doświadczenie i pomoc
zapraszamy na dyżur w godzinach otwarcia biura

 

 

Kto kogo krzywdzi?

„Ta pani kazała narysować mi rodzinę, to narysowałem dwóch ludzików i powiedziałem, że to ja, a to tata. Zaczęła groźnie mówić, że nie o taką rodzinę chodzi, o inną. Mam inną rodzinę narysować. To narysowałem do tych dwóch ludzików domek i słoneczko i powiedziałem, że to ja, to tata i nasz domek. W Warszawie dodałem. Ona się wtedy zezłościła na mnie i wyrzuciła mnie na korytarz. Ta pani była brzydka”.

Z relacji Emila, lat 6, tuż po badaniu w RODK w Raciborzu, który przed badaniami od 6 tygodni nie widział się z ojcem.

„My nie wykonujemy badań na więź emocjonalną między dziećmi a ojcami, bo u nas tak jest, że my tylko matki się pytamy o dziecko, ojca nie… Dlatego nie badamy dzieci i ojców, a tylko matkę na więź emocjonalną, bo to ona urodziła je i teraz wychowuje. On nie rodził”

Z przesłuchania kierownik RODK Teresy H. w Raciborzu przez sądem Okręgowym w Gliwicach w sprawie Emila i jego ojca 27 lutego 2003r.

„My nie badaliśmy sprawy demoralizacji dziecka przez matkę, nie pytaliśmy o jej partnerów, którzy w nocy przychodzili, ani o jej nowego kochanka… nie pytaliśmy dziecka: kto to jest ten „wstrętny grubas” co z nią śpi, czy go uderzył w twarz… nie pytaliśmy czy kazała mu do ojca mówić „wujku”, bo my nie chcieliśmy dziecka wtrącać do spraw dorosłych... Takie dane uznaliśmy za zbędne… To ja, a potem mój zespół badaliśmy dziecko… Matka jest pedagogiem i wie co robić z dzieckiem”.

Z przesłuchania kierownik RODK Teresy H. jw.

    Powyższe przykłady przytoczone zostały w raporcie nt pracy RODK-ów wykonanym przy współudziale Fundacji im. Stefana Batorego. Raport został wykonany w roku 2009. Zawarte w nim konkluzje są aktualne nadal a doświadczenia naszych Kolegów ze Stowarzyszenia potwierdzają trwającą dyskryminację ojców oraz stronniczą i niekompetentną pracę pań zatrudnionych w tych ośrodkach. Z powyżej przytoczonych wypowiedzi wynika jasno, że opinia RODK służyć ma jedynie wyeliminowaniu w świetle prawa mężczyzny i ojca ze świata jego własnego dziecka. Opinie pracujących w ośrodkach „specjalistek” wykonywane są na zlecenie sądów rodzinnych podczas toczących się spraw rozwodowych czy też o przyznanie (a właściwie próby przyznania) ojcu  prawa wychowywania własnego dziecka. W naszej opinii dzieje się tak dlatego, że sąd, chcąc uniknąć własnej odpowiedzialności, zleca takie badania, z góry wiedząc, że prawie w 100% przypadków są one niekorzystne dla ojców. Warto dodać, że za badania płaci najczęściej ojciec a cena wynosi od kilkuset złotych wzwyż.
    Warto pokusić się o dokładniejszą analizę jakości pracy pracowniczek RODK-ów. Przytoczona powyżej autentyczna wypowiedź pani Teresy lekceważąca  fakt łajdaczenia się matki dziecka nie jest odosobniona. Jako uczestnicy takich badań wykonywanych w RODK-ach jesteśmy niejednokrotnie świadkami wypowiedzi dzieci, które mówią o kolejnych kochankach matki, wyrażając w ten sposób własny protest i komunikując światu o własnym cierpieniu. Opinia krzywdzonego dziecka jest w wielu przypadkach 'prostowana' przez panią „specjalistkę”, która tłumaczy dziecku, że przecież mamusia może mieć kolejnego 'wujka'. Na uzupełnienie słuszności swoich 'naukowych' poglądów pani „specjalistka” daje dziecku do wypełnienia test psychologiczny zawierający pytania sugerujące odpowiedź. Przykład takiego pytania z badania wykonanego w sierpniu br.: „Czy tata często cię bije?” - dziecko nie ma nawet szansy powiedzieć, że tata w ogóle go nie bije!
    Niestety, jako ojcowie jesteśmy wobec tych nagannych praktyk bezradni. Nie ma żadnego znaczenia jak bardzo w wychowanie dziecka zaangażowany jest ojciec. Nie liczy się zupełnie jego wkład emocjonalny, wychowawczy, finansowy. Przecież „on nie rodził” jak to stwierdziła jedna ze „specjalistek” RODK. Trudno wyrazić emocje, jakie towarzyszą kiedy stajemy się świadkami lub bezpośrednimi uczestnikami trwającej degrengolady. Trzeba jednak zadać pytanie: Kto tak naprawdę kogo krzywdzi? Warto uruchomić wyobraźnię i przewidzieć fatalne skutki wyrządzanej dziecku krzywdy przez wydawane opinie szyte na potrzeby prawnego pogrążania ojców dzieci. Trzeba nazwać po imieniu zjawiska spotykane podczas zlecanych przez sądy rodzinne badań przez pracowniczki RODK-ów. Trzeba głośno mówić o głupocie i tępocie umysłowej pań „specjalistek”, o ich własnym, mocno poplątanym życiu emocjonalnym, którego wyznacznikiem i właściwym regulatorem są prymitywne seriale o niczym, w których jedynym przekazem jest ten jak bardzo we współczesnym świecie człowiek może być pusty, głupi i bezwartościowy. Może dopiero taki komunikat oburzonych i dyskryminowanych ojców zostanie zauważony przez decydentów ustawodawczych.
    Pełny raport o pracy RODK-ów dostępny jest w naszej zakładce facebook'owej. O rażących krzywdach wyrządzanych przez stronnicze zachowania RODK-ów dużo mówi stowarzyszenie Forum Matek, do którego link też podajemy w zakładce facebook'owej.