Zgodnie ze Statutem Stowarzyszenia: z pomocy Stowarzyszenia w zakresie objętym działalnością statutową Stowarzyszenia korzystać mogą członkowie (w tym kandydaci i honorowi) nie będący zawieszonymi w prawach członka.


Aby zostać członkiem Kandydatem należy opłacić wpisowe (100 zł) i składkę kandydacką z góry na 3 miesiące (3x20 zł) - w sumie 160 zł

 

Kandydatem jest się do 6 miesiąca i w tym czasie składka wynosi 20 zł. Od 7. miesiąca składka członkowska, to 10 zł miesięcznie

szczegóły znajdziesz w STATUCIE


Osoby zainteresowane uzyskaniem wsparcia SLSOPO,
jak i oferujące swoje doświadczenie i pomoc
zapraszamy na dyżur w godzinach otwarcia biura

 

 

Spotkanie na temat dyskryminacji ojców w sądach rodzinnych

 Dziś 27.03.2013 r. o godz 14:30 w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyło się spotkanie dotyczące dyskryminacji ojców w sądach rodzinnych w którym wzięliśmy udział. Tematem spotkania była polityka przeciwdziałania dyskryminacji ojców w sądach rodzinnych.W spotkaniu wzięli udział  przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, Posłowie i Posłanki, przedstawiciele Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich oraz przedstawiciele kilkunastu Stowarzyszeń i Fundacji a także eksperci z zakresu prawa rodzinnego. Dziękując za zorganizowanie spotkania mamy nadzieję, że zgodnie z deklaracją będzie ono początkiem cyklu działań zmierzających do przywrócenia równego traktowania rodziców w sprawach z zakresu opieki nad dziećmi, zapewne z korzyścią dla najmłodszych .
    Informacje o wydarzeniu w media:
TVP Parlament: Relacja z konferencji prasowej

 
 
 
 

 

Warszawa-Katowice 27 marca 2013 r.

 

Obywatelska inicjatywa organizacji pozarządowej, Śląskiego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca i Dziecka z siedzibą w Katowicach

ul. Św. Jana 8/3c, 44-012 Katowice

 

 

Pani  Minister

Agnieszka Kozłowska - Rajewicz

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania

 

 

Postulaty zmian obszarów dyskryminacji występujących w prawie rodzinnym – doświadczenia i wnioski Śląskiego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca i Dziecka (aglomeracji śląskiej)

 

 

Występując w imieniu ponad 10 tys. ojców i ich rodzin (także dziadków) aglomeracji śląskiej, liczącej ponad 3,5 mln mieszkańców,

prosimy o podjęcie niezbędnych działań (postulatów) legislacyjnych w następujących obszarach praktyki społecznej, będącej przejawem jawnej dyskryminacji rodzica i dziecka poprzez:

 

1)      Opisanie i zdefiniowanie zjawiska alienacji i dyskryminacji jednego z rodziców, z reguły ojca w relacjach z jego dziećmi, które to mają miejsce w sprawach rozwodowych lub rozejściu się rodziców w konkubinacie,

 

2)       podjęcia właściwej i skutecznej inicjatywy informacyjnej i legislacyjnej by zapobiegać temu zjawisku „oddzielania” rodzica od jego własnego dziecka (dzieci) – co jest z wyraźną szkodą dla dziecka i rodzica (często też i dziadków),

 

3)      wniesienia stosownych postulatów legislacyjnych w zakresie przywrócenia dziecku prawa do obojga rodziców poprzez zmianę prawa rodzinnego i praktyki sądowej:

a)      nowelizacji prawa rodzinnego poprzez usankcjonowanie opieki nad dzieckiem, która nie będzie przejawem dyskryminacji żadnego z rodziców co ma miejsce w obecnym stanie prawnym i przy milczącej aprobacie władz państwowych,

 

b)     zagwarantowania rodzicom prawa do równouprawnienia w wychowywaniu własnych dzieci bez stygmatyzacji rodziców za pomocą wątpliwych psychologicznie i prawnie opinii Rodzinnych Ośrodków Diagnostyczno-Konsultacyjnych (RODK), które to, zamiast prowadzić do porozumienia rodziców, kreują dyskryminujące tezy i to na wniosek Sądów Rodzinnych.  

RODK powinny swoim pedagogicznym postępowaniem doprowadzić rodziców do osiągnięcia symetrycznego (równoprawnego) kompromisu w opiece nad ich wspólnym dzieckiem (dziećmi). Zmuszanie RODKów do szukania argumentów na rzecz postawionej tezy (kto jest gorszym rodzicem), jest przejawem jawnej i ustawowej wręcz dyskryminacji. W ciągu 5 czy 10 godzin badań, nie da się opisać opieki jaką sprawuje matka czy ojciec przez 2, 5 czy 10 lat. Obecne narzędzia badawcze są nieprzystające do przedmiotu badań, a zwłaszcza w sprawach rodzinnych, w których nie występuje zjawisko demoralizacji (do takich badań właśnie zostały powołane RODK – zob. ustawa o postępowaniu nieletnich, której stosowanie ma zapobiegać demoralizacji),

 

4)      obligatoryjne prawnie przyrzeczenie składania zeznań pod groźbą kary za fałszywe oświadczenia ustne czy pisemne (w tym i fałszywe oskarżenia, zwłaszcza o modne obecnie molestowanie seksualne lub gwałt, które tylko hasłem wypowiedziane prowadzi do obstrukcji postępowania sądowego bez poniesienia kary za ich konfabulację),

 

5)      szkolenie sędziów Sądów Rodzinnych z etyki postępowania i równego traktowania stron spraw rodzinnych, tj. podniesienie kultury prawnej w tej materii oraz parytetu sędziów w sprawach rodzinnych, bo niestety, ale można zauważyć wyraźną dyskryminację ze względu na płeć,

 

a)      można też wprowadzić zasadę, że jeśli w I instancji sprawę prowadzi sędzia-kobieta, to w II instancji prowadzą ją sędziowie-mężczyźni, co zwiększy zasadę bezstronności i zmniejszy wszelkie podejrzenia o stronniczość ze względu na płeć, a tym samym wzmocni prestiż sądów i zasadę społecznego zaufania do wymiaru sprawiedliwości,

b)     wprowadzenie prawnej sposobności nagrywania rozpraw przez stronę postępowania, bez możliwości zakazania takiej praktyki, bo mimo wprowadzania już tej zasady nagrywania audio i video na sali rozpraw, nie we wszystkich sądach jest to czynione (brak środków MS na wyposażenie tych sal w Sądach) – daje to szansę na prowadzenie całej rozprawy z większą kulturą prawną oraz uniemożliwia nieprawidłowości protokołu lub zeznań stron czy świadków w Sądzie (zgodnie zrozporządzeniem ministra sprawiedliwości z 10 sierpnia 2011 r. w sprawie zapisu dźwięku albo obrazu i dźwięku z przebiegu posiedzenia). W niektórych Sądach sędzia nie zakazuje takich nagrań przez stronę postępowania, a w niektórych zakazuje bez podania rzeczywistej podstawy prawnej – co tym bardziej jest niepokojące i niezrozumiałe,

 

6)      zakaz „porywania” dziecka (zmiany miejsca zamieszkania bez zgody drugiego rodzica) i skuteczny oraz natychmiastowy powrót dziecka do poprzedniego miejsca pobytu lub do drugiego rodzica,

 

7)   zakaz utrudniania wykonywania wspólnej pieczy czy nawet incydentalnych kontaktów (gdy dziecko byłoby akurat u jednego z rodziców, a drugi ad hoc odwiedziłby dziecko w miejscu pobytu z pierwszym rodzicem). W przypadku utrudniania takich kontaktów czy sprawowania pieczy, Sąd ukarałby finansowo takiego rodzica (nakazał zapłatę „dolegliwej” sumy pieniężnej na rzecz drugiego rodzica lub wskazany cel społeczny).

 

 

 

Uzasadnienie

 

Dzieciństwo jest najważniejszym okresem w życiu każdego człowieka i żadne dziecko nie chciałoby, aby ktokolwiek ograniczał mu kontakt z jakimkolwiek rodzicem. Ta teza nie budzi żadnych wątpliwości natury aksjologicznej czy psychologicznej, a już tym bardziej społecznej.

Prawie wszystkie cywilizowane kraje Europy wprowadziły instytucje opieki naprzemiennej, która właśnie zapobiega dyskryminacji rodziców w sprawowaniu swoich funkcji wychowawczo-rodzicielskich opartych na miłości względem swoich dzieci.

Rozwód czy rozstanie się rodziców nie są przesłanką do jakiejkolwiek dyskryminacji rodzica w jego opiece (pieczy) czy w kontaktach ze swoim dzieckiem.

Wszelkie przepisy prawne, które nie promują prawa dziecka do nieograniczonego kontaktu z rodzicami naruszają tym samym prawa człowieka gwarantowane w aktach prawa międzynarodowego, a także w polskiej Konstytucji, np.:

Art. 33 Konstytucji: 1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

Skoro równe prawa rodziców były przed rozwodem (rozstaniem) i nie występują przesłanki ujemne ingerencji Sądu we władzę rodzicielską, to po rozwodzie również władza rodziców powinna być symetryczna (równa). Nie istnieje żadna podstawa aksjologiczna (społeczna), aby władza rodzicielska po rozwodzie miała być ograniczana, co tym samym stałoby w opozycji do klauzuli „dobra dziecka” oraz naruszałoby prawa jednego rodzica (dyskryminacja, brak równości wobec prawa) do wykonywania równej władzy (pieczy) rodzicielskiej. 

Aktualne rozwiązania rodzą oczywiście niekonstytucyjne rozumienie i stosowanie prawa w tej kwestii w powiązaniu z przepisami Konstytucji, która jest najwyższym prawem, o czym najbardziej zapominają Sądy, a zawsze pamięta TK. A nie chodzi przecież o mnożenie skarg (czy postępowań) przed TK. 

W kontekście uprawnień rodzicielskich (praw rodzica i praw dziecka w aspekcie bezpośredniej pieczy) warto zwrócić uwagę, na często podkreślaną regułę, iż o ile prawa i wolności co do zasady mogą być interpretowane rozszerzająco, o tyle wszelkie ograniczenia tych praw i wolności zgodnie z regułą exceptiones non sunt extendande nie mogą być interpretowane rozszerzająco (por. np. wyrok TK z 10.11.1998 r., K 39/97, OTK 1998/6/99), tym bardziej, że dziecko jest najwyższym dobrem dla rodziców dla ustawodawcy i tylko prokreacja połączona z miłością wychowawczą wobec dziecka stwarza możliwości wychowania potomka w duchu współpracy tak rodzinnej, jak i społecznej ucząc tym samym dziecko pożądanych postaw, które mogą przełożyć się na jego przyszłą i szczęśliwą rodzinę (jako podstawową komórkę społeczną).

O sile czy prestiżu prawa muszą świadczyć aksjologiczne przesłanki norm (rozwiązań) prawnych, a nie wyłącznie jego tetyczność (sam fakt, że zostały uchwalone), która może przecież być indyferentna moralnie wobec najważniejszej kwestii, jaką jest dobro dziecka i jego praw do obojga rodziców żyjących czy to razem czy to w rozłączeniu. Jedyną możliwością minimalizowania strat związanych z rozwodem (rozstaniem się) rodziców jest właśnie zastąpienie niekonstytucyjnych rozwiązań poprzez zmianę prawa i wprowadzenie instytucji: „opieki naprzemiennej”, „opieki równoważnej”. Nie chodzi tu o nazwę, ale o problem, który dotyka tysięcy rodzin i ponad milion dzieci w Polsce przy biernej postawie wielu instytucji państwowych.

Implementacja ww. instytucji do prawa rodzinnego może zakończyć (lub zdecydowanie zmniejszyć) indolencje prawną w kontaktach dziecka z jego rodzicem (nie będzie potrzeby ich regulacji, bo nikt nie będzie dyskryminowany), może zakończyć to prawny spór między rodzicami dziecka (między matką a ojcem), bo nie będzie prawnych podstaw do konfliktu, skoro Sąd uzmysłowi rodzicom, że prawo nie zezwala już na dyskryminację jednego z nich, i że od tej pory mają dalej równe prawa do opieki nad dzieckiem. Nie będzie postępowań o kontakty, o egzekucje kontaktów, nie będzie zjawiska ograniczania „zastrzeżeniem” odwiedzin dziecka czy to w szpitalu, czy to w przedszkolu czy w szkole lub gdziekolwiek indziej. Nie będzie miejsca na język zawiści czy mowę nienawiści między rodzicami dziecka, która to często w takim sporze ma miejsce na sali sądowej. Brak podstaw prawnych do różnicowania rodziców ze względu na ich czasem relatywistyczne postawy etyczne (psychomanipulacja dzieckiem, bezprawne traktowanie dziecka jako „karty” przetargowej) zdecydowanie skróci czas postępowania, odciąży Sądy oraz da wyraźny sygnał rodzicom, że skończył się czas manipulacji i konfabulacji przed Sądem, który czasem daje się „złapać” na te nieetyczne i niemerytoryczne zachowania się stron.

Nie można karać dziecka w imię interesu matki czy ojca, ale trzeba zrobić wszystko, aby wyeliminować tę obecną dyskryminację rodzicielką przy pomocy samego prawa.

Dziecko musi przestać być „kartą przetargową” w rodzicielskiej walce, bo takie traktowanie dziecka nie służy jego dobru, a jedynie zaognia konflikt między rodzicami, co skutkuje dysfunkcją społeczną, a w skrajnych przypadkach i psychiczną, co czasem prowadzi do… samobójstw jednego z rodziców (ojca), co miało miejsce w marcu br., w Starachowicach.

 

W ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich (art. 84 §3 tejże ustawy) ani w samym rozporządzeniu z dnia 3 sierpnia 2001 r., w sprawie organizacji i zakresu działania rodzinnych ośrodków diagnostyczno-konsutlacyjnych nie ma zapisu o tym, że pracownicy RODK z mocy tego rozporządzenia są biegłymi w rozumieniu rozporządzenia o biegłych z dnia 24 stycznia 2005 r. Poza tym w rozporządzeniu z dnia 3 sierpnia 2001 r. jest mowa o nieletnich, a nie o małoletnich.

Poza tym w preambule ustawy o postępowaniu nieletnich ustawodawca napisał: „w dążeniu do przeciwdziałania demoralizacji i przestępczości nieletnich i stwarzania warunków powrotu do normalnego życia nieletnim, którzy popadli w konflikt z prawem bądź z zasadami współżycia społecznego, oraz w dążeniu do umacniania funkcji opiekuńczo-wychowawczej i poczucia odpowiedzialności rodzin za wychowanie nieletnich na świadomych swych obowiązków członków społeczeństwa stanowi się następującą ustawę”.

Występuje więc tu zupełnie inna materia gatunkowa niż w sprawach z art. 58 i art. 107 KRiO co potwierdza art. 2 ustawy o postępowaniu nieletnich: przewidziane w ustawie działania podejmuje się w wypadkach, gdy nieletni wykazuje przejawy demoralizacji lub dopuści się czynu karalnego.

W samym rozporządzeniu z dnia 3 sierpnia 2001 r., w sprawie organizacji i zakresu działania rodzinnych ośrodków diagnostyczno-rodzinnych w § 13 zapisano, że: ośrodek prowadzi działalność w zakresie diagnozy, poradnictwa i opieki specjalistycznej w sprawach nieletnich oraz w zakresie przeciwdziałania i zapobiegania demoralizacji

Nie ma tu mowy o subsydiarnej funkcji RODK w sprawach rozwodowych czy w sprawach rodzinnych w kwestii regulacji kontaktów rodzica z dzieckiem (chyba że chodziłoby o sprawy nieletnich oraz w zakresie przeciwdziałania i zapobiegania demoralizacji).

Nie ma potrzeby badania tzw. więzi emocjonalnej między dziećmi i rodzicami, skoro nie czyni się tego przed narodzinami dziecka. Takie badania mają służyć tylko i wyłącznie stygmatyzacji, co jest już pośrednią i ukrytą dyskryminacją, niezależnie od tego, czy badanie takie przeprowadziłby biegły sądowy z listy biegłych przy Sądzie Okręgowym.

Skuteczne i szybkie oraz etyczne i niedyskryminujące nikogo sądownictwo rodzinne jest w stanie zapobiegać wielu tragediom rodzinnym, a zwłaszcza działaniom na szkodę dziecka, które to często ma miejsce, gdy jeden rodzic traktuje przedmiotowo dziecko, czyli jako parawan swoich własnych interesów lub z powodu chęci „zemsty” czy nienawiści wobec drugiego rodzica swojego dziecka.

Można by retorycznie zapytać, czy „gorszy” rodzic ma płeć? I dlaczego przy pomocy obecnego prawa jest nim statystycznie mężczyzna? Jeśli tak jest, to należałoby mu zabronić płodzenia dzieci, a obecnym ojcom kontaktów z ich dziećmi… Wówczas zniknie problem z dyskryminacją ojców oraz z podziałem rodziców na „gorszy”-„lepszy”. Zniknie też problem społeczny.

Czy polskie Sądy, urzędy powołane: do ochrony praw człowieka, czy dziecka, do przeciwdziałania jakiejkolwiek dyskryminacji naprawdę nie zauważają tych widocznych problemów ok. 1,5 miliona dzieci, tj. ok. już prawie ok. miliona rodzin?

Czy empatyczny ustawodawca, mimo że jest zbiorowy, jest w stanie zapobiec tej patologii prawa rodzinnego, która od wielu lat ma miejsce w Polsce i która niszczy polskie rodziny, a zwłaszcza krzywdzi dzieci?

                                                                                                                       Zarząd

                                                                                                                     SLSOPO